nirvana

Pałac Zmartwychwstałych Mimoz, (2012)

Akt 3 „Nirvana”

*

– Nuda.

– Nuda straszna.

– Zimno.

– Zimno strasznie.

– Wszyscy mówią bez opamiętania.

– Tak. Wszyscy mówią bez opamiętania zasłyszane banały. Nuda.

– Zimno.

– Nuda i zimno strasznie.

**

– Uderza ją delikatnie paskiem krzywiąc usta w uśmiechu. Hiszpanka zaczyna krwawić. Mówi, że okres jest jak katolickie niebo. Mam na szyi stary, indiański krucyfiks. Leżę na poplamionych, skopanych prześcieradłach obok krwawiącej dziewicy. Moglibyśmy kogoś zamordować albo ustanowić nową religię…[1]

– Jego utwory są tajemnicze i pełne grozy, nasycone symboliką przejętą od Freuda, poetyckie, nie zaś po prostu ładne, pełne odniesień do erotyki, śmierci, transcendencji… Jim Morrison pisze tak, jak gdyby Edgar Allan Poe[2] powrócił na świat pod postacią hipisa.

– Już rzygam tym akademickim bełkotem, cepie! Idź być stary i nudny gdzie indziej! – zagrzmiał na skonsternowanego Białoszewskiego[3] wokalista the Doors[4]. – I dlaczego, kurwa, mówisz o mnie w trzeciej osobie?! Gorzej ci? Idź do swojego Levisa, Kierkegaarda, Jezusa, Piotra i reszty tych wszystkich pedałów. Nas to nie interesuje! Słyszysz?  Tworzymy nową religię! Wara ci od niej!

– Jaką religię? – zainteresował się zamyślony Kurt Cobain[5].

– Amerykańska religię. Amerykański chłopiec, co powiecie? Amerykańska dziewczyna, czujecie? Najpiękniejsze stworzenia na świecie. Dzieci pogromców Indian z pogranicza. Nadzy o północy jak przyroda dziewicza…[6]

– Było. Nuda.

– I am Lizard King, I can do anything! [7]

– Nuda. Nuda i zimno. Wszyscy w kółko powtarzają tylko zasłyszane banały. Nie ma religii. Nie ma życia ani śmierci. Nie ma miłości, litości i wiary. Jest sen który otacza nas promieniami zachodzącego i budzącego się słońca. Jest wiatr. Jest deszcz. Jest ptak. Jest wieszcz. Jest ciotka, jest teść. Jest samotność i nuda. Nuda, nuda, nuda i jednostajna zimna maligna w oczekiwaniu na koniec który nigdy nie nadejdzie.

– Więc czego chcesz  Kurt?

– Chciałbym być wiązką światła mknącą przez nieskończony wszechświat. Chciałbym nie myśleć i nie czuć. Chciałbym nie istnieć: nie brać i nie dawać. Chciałbym się zamknąć na bodźce i nic już nie słyszeć. Nie widzieć i nie wiedzieć. Nie chce nic. Niczego mi trzeba.

***

 Mona Liza cichutko zakradła się do komnaty zmęczonych samobójców. Niezauważalnie wymieniła zapełnioną już popielniczkę na czystą, przyciszyła światło i położyła się na stojącej w kącie sofie.

– Nirwana czyli ujednoznacznienie, dosłownie zgaśnięcie, zdmuchnięcie. Inaczej bardzo zaawansowany poziom urzeczywistnienia.  To nieuwarunkowany stan wyzwolenia od cyklu narodzin i śmierci, czyli samsary. Gdzie ona jest? Gdzie mogę ją spotkać. Miała czekać na mnie wraz z ukłuciem drobnej kulki ołowiu i co?! Wciąż tu jestem. Słucham kretynizmów, banałów i brzydoty. Nuda.

– Nie spodziewałeś się ponownych narodzin? – Morrison lekko otrząsnął się z poetyckiej ekstazy.

– Nigdy. Te dwadzieścia siedem lat i tak było stanowczo za długim okresem ciągłego niezrozumienia i samotności. Wszystko już było. Przejadło się do wyrzygania. Miłość, seks, koncerty i nagrania. Sława, pieniądze, miernota, dziwki i wizje. Ile to można wytrzymać?

– Ja wytrzymałem tyle samo. Choć… Czy ja wiem? Chyba tak. Może i nie. Masz racje. Nuda. Czyli nie byłeś nigdy buddystą?

– Raczej egoistą. Czy ty wiesz co to jest lit?

– Oświeć mnie.

– Lit to pierwiastek. Jest stosowany w leczeniu chorób afektywnych. Próbowano mnie tym karmić w psychiatryku w Marina del Ray. Lek na mózg. Rozumiesz? Lek na myślenie. Lek na dusze. Lek na moją własną chęć nirwany. Posłuchaj tego – Cobain chwyta za gitarę i melancholijnie zaczyna bardziej recytować niż śpiewać:

I’m so happy ’cause today

I’ve found my friends …

They’re in my head

I’m so ugly, but that’s okay, ’cause so are you…

We’ve broken our mirrors

Sunday morning is everyday for all I care…

And I’m not scared

Light my candles in a daze…

‘Cause I’ve found god – yeah, yeah, yeah…

– Znalazłeś Boga?! Znalazłeś lek. Lek na szczęście! Prozak. Panacum nowoczesności. – Podchwycił Morrison 

 

I’m so lonely but that’s okay I shaved my head…

And I’m not sad

And just maybe I’m to blame for all I’ve heard…

But I’m not sure

I’m so excited, I can’t wait to meet you there…

But I don’t care

I’m so horny but that’s okay…

My will is good – yeah, yeah, yeah

– Jedno wielkie kłamstwo. Crack, bracie: crack. Crack w plastikowym opakowaniu sprzedawany na receptę…

 

I like it – I’m not gonna crack

I miss you – I’m not gonna crack

I love you – I’m not gonna crack

I kill you – I’m not gonna crack[8]

 

– Tak! Mówiłem, żeby kogoś zabić i ustanowić nową religię. Niech będzie religią litu! Podoba mi się. Podoba mi się strasznie! – Jim był zachwycony – Posłuchaj tego. Graj dalej tą samą melodię:

 

This is the end, beautiful friend

This is the end, my only friend

The end of our elaborate plans

The end of ev’rything that stands

The end

– To dla ciebie, mój jedyny przyjacielu. Mój zbawco i odkupicielu. Mój święty licie!

 

No safety or surprise

The end

I’ll never look into your eyes again

– Nuda. Nuda straszna. Powiedz mi o nirwanie! – Cobain nie odpuszczał.

 

Can you picture what will be

So limitless and free

Desperately in need of

some strangers hand

In a desperate land

Lost in a Roman wilderness of pain

And all the children are insane

All the children are insane

Waiting for the summer rain

There’s danger on the edge of town

 

– No już lepiej…

– Widzisz moją nirwaną jest autostrada do nikąd. – wyjaśnił wokalista the Doors.

 

Ride the king’s highway

Weird scenes inside the goldmine

Ride the highway West baby

Ride the snake

Ride the snake

To the lake

To the lake

 

The ancient lake baby

The snake is long

Seven miles

Ride the Snake

 

– A gdzie Bóg. Gdzie prawdziwy Amerykański Bóg? Jaki on jest?

 

He’s old

And his skin is cold

The west is the best

The west is the best

Get here and we’ll do the rest

 

The blue bus is calling us

The blue bus is calling us

Driver, where you taking us?

 

The killer awoke before dawn

He put his boots on

He took a face from the ancient gallery

And he walked on down the hall

 

– Więc on krąży wśród nas? Przez pustynie, autobusem, w stronę słońca. Raz jest wężem, raz jaszczurką. Gdzie on jest?

 

He went into the room where his sister lived

And then he paid a visit to his brother

And then he walked on down the hall

And he came to a door

And he looked inside

 

– Przyszedł do Boga Ojca.

– Tak. Przyszedł zabić Boga. Posłuchaj:

Father?

Yes son

I want to kill you

Mother, I want to

 

Come on, baby, take a chance with us

Come on, baby, take a chance with us

Come on, baby, take a chance with us

And meet me at the back of the blue bus

 

– I co?

– I nic. Koniec:

This is the end, beautiful friend

This is the end, my only friend

The end

 

It hurts to set you free

But you’ll never follow me

 

The end of laughter and soft lies

The end of nights we tried to die[9]

 

– Więc jednak nie udało nam się umrzeć? Taki jest koniec?

– Tak. This is the end.

****

– Jaki koniec?! Czy was wszystkich popierdoliło?! Proszę zapalić tutaj światło! Jest niedziela do kurwy nędzy! – Chrystus[10] nie wytrzymał, zszedł z krzyża i kubłem zimnej wody oblał obu przysypiających muzyków. – Do roboty nieroby! Uszy umyć, koszule przeprać, zęby wyczyścić, raz! Nie po to zarzynam się jak głupi, krew wylewam, cuda czynie, gadam, nauczam, radzę, wybaczam, żeby mi, kurwa znudzone gwiazdki oznajmiały wielki koniec!

– A wiec jesteś!

– Nie, kurwa, kolejny jebany Tomasz[11] się znalazł. Wkładaj paluchy do rany jak cie to jara. Znowu stara mi dupę truje żebym stół naprawił bo jacyś niedojebani górale wszystko porąbali. Wy jesteście, kurwa jacyś niedopierdoleni do chuja pana…

– Klnie jak szewc…- uśmiechnął się Kurt

– Stolarz raczej… – podchwycił Morrison.

– A co ty synku myślałeś. Od najmłodszych lat napierdalam jak dziki, stołki, półki, szafy, sekretarzyki, panele, parkiety, fotele, sofy, krzesła, stołki i tabo-kurwa-leciki. Myślisz, że na czym ty siedzisz?! Świat zbawiłem, z kółka mojego kółka rybackiego cała religia a stary i tak mi nie przepuścił to roboty goni. A stara to już w ogóle przesadza: „Synku, wina nie mają…”, „Synku chleba nie ma…”, „Synku węgla bys mi z piwnicy przyniósł bo mnie nogi bolą…”, „Synku obciął byś te włosy bo jak rezus wyglądasz…” i tak ciągle do zapierdolenia dzień po dniu. A jak do kościoła nie pójdę? Gdzie ty byłeś bękarcie jeden! „Powiem ojcu cie znowu do krzyża przybiją!” Skurwysyny jebane Żydy kurewskie pierdolone faryzeusze – gnidy kurwa gnidy!

– A Judasz[12]?

– Judasz jest spoko. Pomaga mi jak może. Dobry chłopak. Było między nami różnie ale to stare dzieje. Dla mnie Judasz jest OK. Spoko typ. Nawrócił się.

– A Piłat[13]?

– Piłat, to samo. Zresztą ja ci powiem, że ja to wszystkim wybaczyłem i chuj w to wbijam. Co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Sorry za tą wodę ale mnie poniosło. Już taki jestem wybuchowy. Takie geny – syn Boga rozumiecie.

– No chłopaki mam tu naleweczkę to po maluchu i do roboty! Za chwile będzie tu taki pierdolnik, że ja uciekam na krzyż. Z Bogiem! A! I dzisiaj wy skurzycie do mszy bo górale są niewyjściowi. Komże leża wyprasowane, Maria Magdalena wam pokarze gdzie. No! Szybciutko czasu mamy niewiele… I pamiętajcie żadnego końca nie ma i nie będzie! To mówię ja! Wasz zbawca i odkupiciel, syn Boga jedynego nie jakiejś amerykańskiej podróbki. Pamiętajcie!

*****  

– Widzisz synku bardzo żałuję, że nie byłeś nigdy buddystą tylko egoistą – zwrócił się do, szykującego się do debiutu w roli ministranta Kurta Cobaina, Khedrub Gjaco[14] . – Buddyzm opiera się na Czterech Szlachetnych Prawdach: o Cierpieniu, o Przyczynie Cierpienia, o Ustaniu Cierpienia i o Ścieżce Prowadzącej do Ustania Cierpienia. Wiem, że cierpiałeś wiele w życiu lecz nie to jest istotne. Słowo dukkha tłumaczone jest jako cierpienie. Oznacza ono jednak nie tylko takie rozumienie cierpienia, jakie znamy w kulturze Zachodu, lecz również coś bardziej subtelnego, związanego z samą egzystencją, jak np. cierpienie wynikające ze zmian (zmian nie tylko stanu emocjonalnego, mentalnego czy materialnego ale też i duchowego – wszystko to odbywa się w ramach tzw. “samsary” czyli “wędrówki”), z połączenia z niemiłym lub rozłąki z miłym lub brak możliwości zaspokojenia. Gorycz, nieszczęśliwość, cierpienie, ból, niedola, trudność, bolesność – to synonimy słowa duhkha. W buddyzmie pojęcie przezwyciężenia cierpienia ma zasadnicze znaczenie i związane jest z naukami o Czterech Szlachetnych Prawdach, które ukazują Szlachetną Prawdę o Ścieżce Prowadzącej do Ustania Cierpienia. Pomyśl o tym służąc dzisiaj do mszy ja będę siedział w pobliżu i modlił się za ciebie. No. Bądź pozdrowiony bracie i nie upadaj na duchu.

– A nirwana?

– Nirvana jest daleko od ciebie chłopcze. Musisz nauczyć się kochać życie a nie go nienawidzić. Zacznij swoją drogę do niej od prostych kroków a nie porywaj się z motyką na słońce. Jeżeli chcesz możemy o tym porozmawiać ale nie teraz.

– Dlaczego?

– Nie jesteś gotowy.

– Jak to?!

– Tak to!

– Więc kiedy będę?

– Musisz założyć komżę, kołnierzyk (dzisiaj zielony), umyć ręce, nie jesteś gotowy do mszy. Mamy kupę czasu! Nie niecierpliw się. Czasu mamy nieskończoność. Cierpliwości.  Radzę ci najpierw porozmawiać z Albertem, Albertem Einsteinem[15]. On naprawdę dobrze rozumie buddyzm. Jego istotą jest Ośmioraka czyli ścieżka praktyki. Przestrzeganie jej zaleceń i wskazań, zebranych w ośmiu regułach (stąd nazwa) ma prowadzić do całkowitego ustania cierpienia i – w konsekwencji – ostatecznego przejścia przebudzonej istoty z samsary do nirwany. Budda[16] głosił, że dzięki cnocie, wiedzy i skupieniu można osiągnąć doskonałość Przebudzenie – a Cztery Szlachetne Prawdy i Ośmiostopniowa Ścieżka wyznaczają drogę, która wiedzie do osiągnięcia tego celu. Twoim pierwszym krokiem na tej ścieżce powinno być zrozumienie Ogólnej Teorii Względności Einsteina.

******

Mszę w pałacowej kaplicy odprawiał don Camillo. Postawny, przeszło dwumetrowy chłop zgrzytał zębami, zaciskał pięści i z ubolewaniem patrzył w stronę tajemniczo uśmiechniętego Chrystusa.

– Czemu?! Powiedz czemu?! Za co? – Błagalnie podnosił oczy w stronę krucyfiksu. – Dlaczego tak mnie pokarałeś? Całe życie służyłem ci jak mogłem najlepiej, a teraz on?! Komuch czerwony za życia i po śmierci. Sztandar tej zarazy która opanowała pół świata siedzi jakby nigdy nic w pierwszej ławce i z nabożnym uniesieniem śpiewa na cały głos: ”Jezu ufam Tobie”. Za co?! – Jak co niedziela zżymał się dobrotliwy duchowny na Chrystusa za to, że on pokarał go najgorliwszym parafianinem w postaci Karola Marksa.

– Matka mi kazała. – szepnął porozumiewawczo Jezus – i puścił oko do duchownego. – Nie pękaj! Gorsi tu przychodzili.

Msza była krótka i treściwa. Cobain z Morrisonem dzwonili nie w czas i zupełnie nieudolnie. Górale chrapali aż przykro było słuchać. Matka Boska załamywała ręce i co chwilę chowała się do zakrystii zaś w ostatnich ławkach tybetański mnich z ubolewaniem przyglądał się płaczącemu Andersenowi. – Tak już widocznie musi być pomyślał. Dziwna religia. Misz-masz ludowego szamanizmu, śpiewu, krzyków i ciągłych przeprosin. Nigdy nie znalazłbym sobie miejsca na Zachodzie.

Po czterdziestu pięciu minutach obrzęd dobiegł końca i zebrani szybko zaczęli rozchodzić się w swoim kierunku. Pozostał jedynie klęczący Karol Marks.

– Ojcze Wielebny. Padre! Mam sprawę. Mam sprawę nie cierpiącą zwłoki!

– Słucham? – Gryząc się w język by nie przeklinać w Domu Borzym odpowiedział don Camillo.

– Czy nie uważa ksiądz, że biorąc pod uwagę duch naszych czasów liturgia powinna odzwierciedlać go i bardziej skłaniać się ku ludowi i pracującym masom miast i wsi? Dlaczego łacina?! Nikt jej przecież nie rozumie!

– Nie wiem, pan. Ja tu jestem tylko księdzem. Gadaj pan z papieżami jest ich od groma i cały czas coś tam reformują. Ja się spieszę na obiad bo mi kiszki marsza grają. No. Z Panem Bogiem!

– Zostanę z nim. Zostanę i dziękuję. Pozwoli ksiądz, że jeszcze pomodlę się chwilę w samotności przed tym obliczem cierpiącego naszego brata robotnika i doskonałego stolarza Jezusa.

– Ależ oczywiście! – Tu uśmiechną się pod wąsem i puścił oko do rozkrzyżowanego Syna Bożego. – Masz za swoje! Teraz ty się z nim męcz! Ja spadam!

I zakasując sutannę oddalił się czym rychlej.

*******

Stół w ogrodzie uginał się od frykasów: mięsił, warzyw, sałatek, makaronów, wędlin, przetworów, ciast i owoców. Każdy jadł na co miał ochotę. Kapela cygańska grała w cieniu jabłoni. Psy zajadały soczyste kości a rozmowa z tematów błahych i nieistotnych kierowała się w kierunku naukowej dysputy. Prym w niej wiedli Steve Jobs, Newton, Euklides i Abrahamem Flexner który własnie tłumaczył Marii Curie Skłodowskiej powiązania geometrii czasoprzestrzeni z rozkładem materii:

– Gdy czasoprzestrzeń jest globalnie płaska – teoria przechodzi w szczególną teorię względności. W tym przypadku tensor metryczny opisuje czasoprzestrzeń Minkowskiego. Poczucie lokalnej płaskości zakrzywionej czasoprzestrzeni (zasada równoważności) oznacza możliwość przejścia do takiego układu współrzędnych.

– Rozumiem.

-Pola eab(x) nazywamy polami reperów. Cała informacja o zakrzywieniu czasoprzestrzeni zawarta jest w tych polach. Z punktu widzenia matematycznego pola reperów są formami różniczkowymi. Formy te można przeskalować (lokalna transformacja cechowania), a tensor metryczny nie ulega zmianie. . Linie najkrótsze łączące dwa punkty (linie geodezyjne) nie są już liniami prostymi.

– Jednym słowem, przepraszam pana – tu ukłoniła się w stronę greckiego uczonego – geometria nieeuklidesowa.

 – Tak. Gdzie najkrótsze linie łączące dwa punkty (linie geodezyjne) nie są już liniami prostymi. W czasoprzestrzeni Minkowskiego wszystkie symbole Christoffela się zerują i linie najkrótsze są prostymi. Zakrzywienie czasoprzestrzeni określa tensor krzywizny i związany z nim tensor krzywizny Ricciego oraz skalar krzywizny Ricciego. Oczywiście w płaskiej czasoprzestrzeni Minkowskiego wszystkie te wielkości są równe zero. Równanie Einsteina opisuje związek między zakrzywieniem czasoprzestrzeni (grawitacją) opisanym tensorem metrycznym, a rozkładem materii opisanym tensorem energii-pędu.  Równanie Einsteina można wyprowadzić z ekstremum całki działania dla pola grawitacyjnego.

– Interesujące. Niezwykle interesujące. Nie sądzisz Piotrze? – Tu wybitna polska chemiczka zwróciła się do męża.

– Tak. Tak. Pyszna karkóweczka, kochanie. Wyśmienita. Rzeczywiście.

– Ehh…

– Wracając do tematu… Ruch światła w zakrzywionej czasoprzestrzeni…

********

– Nic z tego nie rozumiem. – lider Nirvany z rozczarowaniem starał złapać się sens konwersacji.

– Czasami zdać sobie sprawę z własnej niewiedzy znaczy więcej niż tą wiedzę pojąć  – odparł mu twórca komputerów Apple.

– To nie dla mnie. Zjem jabłko.

– A polecam. Wyśmienite. Zbierałem przed obiadem. Naprawdę dobre. Z tego co wiem da Vinci opiekuje się sadem i ma naprawdę dobre rezultaty.

-Tak. Dobre.

– Wiec to ty wymyśliłeś Internet? Tak?

– Nie ja tylko nauczyłem się z niego korzystać. A raczej zarabiać na nim.  Co z tego mam? Nic. Powinienem był zostać mnichem buddyjskim jak planowałem w młodości. Cóż… Niestety znam się na komputerach.

– Ciekawe. Słuchaj nie wiedziałeś tutaj tego buddyjskiego mnicha?

– Świętego Dalejlamę Khedrub Gjaco? Go już dawno z nami nie ma. Nie wiadomo kiedy wróci, może za sto lat, może nigdy.

– Opowiedział mi dzisiaj parę bardzo ciekawych rzeczy. Tak chciałem z nim jeszcze porozmawiać szkoda, że się zmył.

– Są jego uczniowie. Między innymi mistrz Shi Su Yun z zakonu Shaolin Qigong. Prezentuje styl Luohan

– O tym również nie mam pojęcia.

– Bardzo skromny i mądry buddyjski mnich o nadludzkiej sile i koordynacji. Wszyscy wiedzą, że Shi Su Yun jest jedynym człowiekiem, który nauczył się pewnych starych shaolińskich form, jak np. formy Węża, Smoczego kija, Smoczej Szabli, 18 Rąk Luohan, czy Pięści Luohan.

– Ja nie wiedziałem.

– Poćwicz z nimi. Dobrze ci zrobi. Na mózg. To lepsze niż lit.

– Chciałem dowiedzieć się więcej o nirwanie, ale to chyba nie istotne.

– Wiesz kiedy umierałem pierwszym wynikiem w Google po wpisaniu hasła „nirwana” był twój zespół. Wiec uważam, że wiesz naprawdę dużo na ten temat. Wręcz za dużo! Przyjmij życie jakim jest. Postaraj się je kochać a nie odrzucać. Ciesz się nim jak dobrym jabłkiem. Ciesz bo jest doskonałe w całym swym bólu, cierpieniu i radości. A reszta… Reszty czasem lepiej nie wiedzieć i zdać sobie z tego sprawę…


[1] Fragment wiersza “Aniołowie i żeglarze” pochodzącego z poematu Amerykańska modlitwa, autorstwa Jima Morrisona, w przekładadzie J. Polak.

[2] Edgar Allan Poe (1809-1849). Poeta i nowelista amerykański. Pracował także jako krytyk i redaktor. Przedstawiciel romantyzmu w literaturze amerykańskiej.

[3] Miron Białoszewski (1922-1983). Polski poeta, prozaik, dramatopisarz i aktor teatralny.

[4] The Doors – amerykańska grupa rockowa powstała w lipcu 1965, rozwiązana w 1972 roku.

[5]Kurt Donald Cobain (1967-1994). Amerykański wokalista, gitarzysta, kompozytor i autor tekstów oraz muzyk grunge’owych zespołów Nirvana oraz Fecal Matter.

[6] Fragment wiersza “Królowa Autostrady” pochodzącego z poematu Amerykańska modlitwa, autorstwa Jima Morrisona, w przekładadzie J. Polak.

[7] Fragment piosenki Jima Morrisona “Not to Touch the Earth”.

[8] Utwór “Lithium” pochodzący z albumu Nevermind grupy Nirvana wydanej w 1991 przez wytwórnię Geffen Records.

[9] ‘”The End” utwór The Doors z 1967 pochodzący z ich debiutanckiego singla “Break on Through (To the Other Side)”. Autorem słów jest Jim Morrison.

[10] Jezus Chrystus (0-33). Centralna postać chrześcijaństwa, założyciel Kościoła, który uznaje go jednocześnie za Boga i człowieka, współistotnego Bogu Ojcu.

[11] Tomasz Apostoł, Święty Tomasz, Jeden z 12 apostołów Chrystusa, męczennik, święty Kościoła katolickiego, anglikańskiego, ewangelickiego, luterańskiego, ormiańskiego, koptyjskiego, syryjskiego i prawosławnego. Święty ten wymieniany jest w Modlitwie Eucharystycznej (Communicantes) Kanonu rzymskiego.

[12] Judasz o przydomku Iskariota. Jeden z apostołów, według przekazów czterech ewangelistów wydał Jezusa Chrystusa w ręce Sanhedrynu za trzydzieści srebrników, po czym – według Mateusza – popełnił samobójstwo.

[13]  Poncjusz Piłat. Był od 26 do 36/37 n.e. rzymskim prefektem Judei, będącej wówczas częścią rzymskiej prowincji Syrii. Zgodnie z chrześcijańskimi Ewangeliami oraz przekazem Józefa Flawiusza przewodził procesowi Jezusa Chrystusa i zatwierdził jego wyrok.

[14] Khedrub Gjaco, XI Dalajlama ( 1838-1855) Jako inkarnacja Dalajlamy rozpoznany został w roku 1840. W 1842 wprowadzony do pałacu Potala, intronizowany 25 maja 1842. Pełnię władzy objął 1 marca 1855, jednak zmarł rok później.

[15] Albert Einstein (1879-1955). Niemiecki Żyd, fizyk-teoretyk. Twórca ogólnej i szczególnej teorii względności, współtwórca korpuskularno-falowej teorii światła, odkrywca emisji wymuszonej. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki w 1921 roku za wyjaśnienie efektu fotoelektrycznego.

[16] Budda Siakjamuni, właściwie Siddhartha Gautama z rodu (klanu, plemienia) Śakjów (563-483 p.n.e.).Założyciel jednej z religii powszechnych – buddyzmu. Był synem Suddhodany – władcy jednego z królestw, leżących u podnóży Himalajów, na granicy dzisiejszego Nepalu i Indii i jego pierwszej żony, królowej Mahamai.

Pałac Zmartwychwstałych Mimoz

Akt 1 “Lustro”

Akt 2 “Once upon a time in the East”

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s