(2013-2015) S14

blue roses pictures (2)

Bez tytułu 2,mm13

Nikt nie będzie przy mnie tu.
Wewnątrz mnie, gdzie mój lód,
gdzie mój głód, chłód i Bóg.
Czas gra mi chwilę bez nut
bez pory, sensu, skutku i słów.
Konwenans ciepła bez dziś a teraz
bez dni a w chwili, nie żyjąc lecz czując.
Jestem tu sam. Nikt z definicji nie oceni mnie.
Nie chcę wracać do ciągłego siebie bez mnie.
Nikt nie będzie czuł co czuję ja na samym dnie.
Przegrany na jawie – wybieram triumf we śnie.
Ja – Wieczność, Ja Byt, Ja Twór. Ja Istota. Ja myśl.
Ja Przeszłość, wspomnienie, atom, dusza, mit.
Kosmos, ogrom, wymiar,
absolut, wiązka, plus, minus, pył i proch.

Nie ma już mnie, 22 jun, mm14

Przeżyłem w własną śmierć.
Najpierw obumiera mózg.
Woń przestaje pachnieć.
Dźwięk przestaje brzmieć.
Patrzę; lecz nie mogę widzieć.

Nie ma mnie. Jest tylko świat.
Moja twarz, najpierw zgniła smutkiem,
potem wolą zapomnienia.
Brak wyrazu. Brak stanowiska..
Brak smród i cierpienia.

Zapomnienie, które trwa.
Świadomość  niebycia.
Ani lęk ani gniew nie dotyka już mnie;
To tylko pomyje, martwy szlam
to nie ja. Nie ma już mnie.

20232507201471gru
Modlitwa samobójcy

Poproszę o logout z tej gry.
I tak jest bez znaczenia.
Nie chce już czuć istnienia.
Chcę zakończyć uśpienia tryb.

Potrzeba mi gwiazd.
Potrzeba mi nieskończoności.
Pragnę: „blask!”
Słońca! Światła!
Ciepła, bliskości,
Boga
…lub jego brak.

Pragnę muzyki.
Łaknę ciszy.
Skomlę głosu,
zrozumienia
…lub nieobecności.

Chce być sam, cały czas,
Od jutra wstecz
do przedwczoraj,
do przdrocza,
do przeddekadzia,
do przdmiłości,
do przedradości,
do przdcierpienia
i samotności.

Cofnąć się do przedżycia.
Gdzie nie było ja – teraz.

Chciałbym znów
nie być sobą
ni ideą,
ni pamięcią,
ni wspomnieniem
ni przyjaźnią
ni westchnieniem
ni spojrzeniem
ni myślą
ni dotykiem
ni kłamstwem
ni zdradą
ni grzechem
ni zabójstwem
ni zapomniem.

Chcę przejść wprzód.

Jak naleśnik patelnię, 6 mar, mm15, 71

Jak naleśnik patelnię,
jak woda o parę, lód i ciecz,
jak fizyka chemię
i matematyka kartkę w kratkę
… tak ja kocham Ciebie.

Jak kubek do kawy,
szczoteczkę do zębów i zapalniczkę.
Jak grzebień, sygnet i fajkę.
Jak ocean ogień i
dżungla pustynię
… tak ja kocham Ciebie.

Jak zapałka ogień,
pożar czad i strażaka.
Jak cyklop syrenę
Sparta wolność
i Midas złoto
… tak ja kocham Ciebie.

Opis odautorski:
Pierwszy wiersz po zamarznięciu serca na 2 lata. Dedykowany Rihannie Robyn Fenty w dniu kobiet.

Insanualitisticism, 7 mar, mm15, 71

The moon is full today.
I may not I might say.
I like flow I am scared.
I can not wait. I want stay.

Insanualitisticism,

“Carpe diem” in our own way.
Fast, strong, no bulshit to say.
You hope to like it – You must be scared.
I am Schoor: that is Samuray play.

8, 8 mar mm15, 71

Ósmy Marca, Dzień Kobiet
Wrocław, Paryż, Szczecin, Warszawa.
Jestem tu, jesteś tam, trwa conclave.
Jestem tu, jesteś tam, news idzie w obieg.

Jestem tu jestem sam,
Jesteś sama, sami razem, czas na obradę
Jestem tam, jestem tu, lubię swoją kawę
Jesteśmy tu, chorzy zdrowiem.
;]

Wszystko w Realu, 12 mar, mm15, 71

Jak chrząszcz co w trzcinie nie brzmi a gra
pieśń pięciu przystani miłości obojga
Jak do, re, mi fal, si, do i potęga
tak mi w trzewiach Twój głos gra,
Twoja obietnica i moja przysięga.
Wszystko jednak w Realu odbyć się musi.
Nie Ty w Paryżu, a ja na Rusi.
Nie ty w Nepalu, a ja jak ogon strusi
gdzieś w Czechach oddaję się chuci
szczurzej co nie bałamuci, a smuci.
Jak stół z powyłamywanymi rękami.
Tak ja sam ze sobą muszę przejść drogę
od Alfy do Omegi. Tak ja muszę żądać trochę
a kochać przestać. Jak Amen w pacierzu –
przyrzekam. Pamiętaj jednak: czas jest puchem perzu.

Brand new day, 11 mar, mm15, 71

You R the one I picture everyday.
U R the one I see even if I may.

B con concentrated on You.
I got Rihanna flue.
Whereever I watch I see my boo.
What’s goin’ on I have no clue
All I know is: is that I lov… U.

You R the one I picture everyday.
I don’t wanna spoil it so I say: HEEEEJ!
It’s a fuckin’ brand new day!

Carte Blanche, 13 mar, mm15

Biała karta, którą odsłaniam co dzień.
Cyjanowa wstążka wciąż w dół ryjąca sekwoi pień.
„Net się zawiesił”, „Facebook zamula”, „Google działa jak leń”
Czego ode mnie chcecie, ja jestem Szczórem od siedmiu pokoleń.
Ja mam tysiąc lat i nie chcę słuchać cipaczyj westchnień.

Ja jestem Stefan co ma trzydzieści lat.
Ja mam więcej rozumu niż zespół zapisu dat.
Nie chcę się chwalić ale ja dałem każdemu mat.
Nie chcę zawodzić ale od teraz ogłaszam na Internet pat.
Pornhub się skończył otwieram przejście dla Realu klat.

Nudzi mi się ciągłe oglądanie za plecy tak jakby ktoś
tam rzeczywiście stał. Co wy jesteś gość czy ość?
Kość czy wolność? Prości ludzie i ja – jegomość
Szymczyk co ma trzydzieści lat. Dość!
Dziś kończę celibat. Czuję różową woń.

Tak strasznie mnie boli serce, 16 mar, mm15, 71

Tak strasznie mnie boli serce gdy widzę Twą twarz.
Tak mocno zatyka mi dech gdy słyszę Twój głos.
Tak gorąco robi mi się – gdy szepczesz „4 schoor”.
Tak zimno jest mi gdy powstaje na łączach mur.
Zabijasz mnie swym uśmiechem.
Dekapitujesz mnie spojrzenia swego echem.
Zaklinam – przestań!
To mówię ja – Stefan.
Przyrzekam – trwaj.
Uwielbiam Twój „high”.
Ubóstwiam mój raj.

Art is infinite, 17 mar, mm15

I make news that make some feel.
Am I mad or am I ill makes no difference. Still
I pay my social bill: I talk. I smoke. I drill
into Mulholand Drive hill to hide not to kill.
I read news. That makes no difference to me.

Who’s important, famous or popular
that is crucial  when You bi-polar
but I am just mad I don’t make oral
sound to comment stuff that’s “so real”
like Snoop Dogg’s golden “okular”.

I don’t make news that make some smell.
“- I don’t watch TV I don’t real Elle”
“- Yeah right: CTR, ATL, DEL”
There is certain distinction between “free” and “for sale”
Art is infinite. UR right Riri. Focus on 8 not 666 hell.

 Sorry for polish – Your move, 18 mar, mm15, 71

I like You most in yellow-red-green.
When You’re my daughter and son.
I love You most in black-blue deep.
When You shine bright like can do none.
I serve You most in pink-white-gold.
When You’re a diamond that is alone.
There I can catch You like rat.
Provide You with love “szach mat”.

I am able to do whatever You wish.
Ja jestem sam lecz mam batalion pastuchów –
wiec pracuję by zabić czas kiedy śpisz.
Każdy z nich żąda i prosi o garść okruchów.
Ale ja również myślę o swoich, „kapisz?!”
W tym kraju nie może być rozruchów.
Ja mam GSR na papierze, legalish.
Like it or not – we rule two countries. Sorry for polish – Your move.

Once upon a time, 19 mar, mm15

Once upon a time I’m losing my self-defense.
I glance You and I’m scared for no reason.
I would touch You like I touch myself.
I want to watch You for whole season;
winter, summer, spring, autumn. Like elf
Your ears catch my soul, my intuition,
my brain, all math – my every single breath.

Once upon a time You see me.
Am I ugly or handsome? Make no diff. to You.
You stare at my eyes to guess how it would be
when me, you (together) go wild. Right, boo?
How it would be finally sleep
after eight years of knaps. Blank dream for sure
is the last thing we haven’t conquer my Queen.

Ósmy rok, 20 mar, mm15

Boże w trójcy jedyny prawdziwy,
jak strasznie dziękuję, że wróciłeś mi siły.
Boże! Jak smutny byłem prawdziwy,
widzę teraz przez słonecznej zasłony mgły.
Kurwa, jak ja nie lubię zimowej zamuły!
Wierzę teraz. Już jestem dobry już nie chcę być zły.

Jest to ósmy rok szczurzego plątania się po świecie.
Zamiecione śmiecie. Pozamiatana kuchnia.
Nawet choinka nie ma już igieł których się pod dywan nie zamiecie.
Ósmy rok, kurde balans, cholerka, cokolwiek, uhh, nia!
Nawet Rijanka stała się kobietą i widzą to ludzie nie śmiecie.
OK. Czas na piwko. Czas na sztukę. Czas na teatr. Twoja kolej Pia!

Unknown band, 21 mar, mm15, 71

I want to learn how to be patient .
Not to blow fire that’s just start to grow.
I not a psycho – I just want You to much.
cause You’ve opened in ma soul unknown band

that play music of freedom,
respect, art, love and communion with hoe.
The perfect hoe that’s virgin and “klacz”.
I don’t want Your pain I wanna “dom”.

I have to learn how to save cash.
The only thing that never happen to bother me.
I wanted nothing but football but now’s
time to make move. Wiesz co zrobię – ja też.

I’ve chosen You, 22 mar, mm15

1)I am glad to focus – not to fool You.
I am wolf – you know my flag.
I’m rat, You’r puma – my boo.
Am I relaxed – I’ve no idea what mean SWAG.
Rather “chat” that is in color blue.
I have one request: “Tak!”

… to every single wish You have.
I’m just signin’ the world with “SC:R” tag.
I am always rising my “brew” –
I’m bending it to “hak”.

Ref) When I see You
I am always choosing You, boo!
Me says that DJ. S. Stef.
Pomyśl tylko jak

2) Piękna jesteś gdy w uszach masz drum’n’bass.
I love this music like adrenaline.
I love TECHNO – to jest mych myśli las.
Ja nie polecę do Chin,
wybieram Barbados mój karciany as.
I’ve chosen You – I’m totalny In.

Ref) When I see You
I am always choosing You, boo!
Me says that DJ. S. Stef.
Pomyśl tylko jak…

3) Piękna jesteś gdy w uszach masz drum’n’bass.
I love this music like adrenaline…

[KURWA po całości 220 bpm]

„Oh! Oh!”, 24 mar, mm15, 71

Whatever You do, You neglect who
You told straight face: “I know You more
then whoever might ever do.”
Now still I see straight face closed door
thou You know I miss me when I miss You.
What lie did I say years after callin’ you “whore”.
Who’s right now? I got no clue…

I want just see You. Am I your brother or
You sick at mine Rihanna flue?
Is this that funny to touch deep to core,
Having nobody but God to get low?
Is this that funny to be so sorrow
that pain is salvation. Now “no.”
why? Am I just a lyrics store?!

“All I know is I loved You too much to walk away now.”
Daj spokój mej duszy. Masz rację. „Oh! Oh!”

Oh… Mam takiego kaca, 28 mar, mm15, 71

Oh… Mam takiego kaca gdy nie mam wiadomości od Ciebie.
Boli mnie głowa gdy Ty w innym niż moim Niebie.
Wiem, że muszę czekać – więc powracam w swoim ja do siebie.
Zapisuję słowa na wiejski rym który mi w głowie się klepie
– jak nóż. Zabija mnie cisza w eterze.

Oh… mam kaca gdy smutna robisz się Ty;
gdy płaczesz moje oczy mają kolor mgły
– różowej. Jak zachód Słońca z pokładu MIG
czekam na Twój obraz mimo iż wiem, że to nie Ri,
a Rijoca, którą sam wymyślam. – Tak, zgadzam się. „Si!”

Spij spokojnie kocie – ja pomilczę przez jedną chwilę.
Wiem, że wiesz, że trwać może ona zarówno rok jak godzinę,
bo mi zależy tylko na tym by zbadać Twoją minę
i nie wybuchnąć rozbrajając ją swym uśmiechem.
Nie ma tu rymu. To jest moja prawda. Na Boga się klnę, choć wiem że zginę.

 Loud like only King could feel, 2 apr, mm15, 71

Ref) I love You silently like only monk could love.
I love You loud like only King could feel.
I am not afraid of paying my bill:
I will not come back to fucked up Black Dove.

1) I am adult now. I know what I want;
You, me same time meet.
Once upon a time I smoke joint
venture trip of one of Your hits.
This make me behave like I have no coin,
but for this game I paid more then PIT,
ZUS, VAT and other taxes: my own.

Ref) I love You silently like only Spartan could love.
I love You loud like only King could feel.
I am not afraid of paying my bill:
I will not come back to fucked up Black Dove.

2) This game is called: “Our love”.
I love to dig in to it with my S. Schoor.
This word’ve changed my soft-
ware so much, that I’m finally sure.
I will not leave You, thou I can say I loved.
Past is unchangeable. I am Rat’s Crew
What would You say of next little move?

Ref) I love You silently like only ninja could love.
I love You loud like only King could feel.
I am not afraid of paying my bill:
I will not come back to fucked up Black Dove.

3) This is like tsunami. It breaks my bones.
„Kocham Cię z głębi serca do granic jaźni!”
I fuck what other humans owns.
“Nie chce szacunku nie chcę przyjaźni!”
I want You and I’m stable like stone.
„Cokolwiek się zdarzy nic już mnie nie omami.”
I bet on You me. Mine honor.

Solaris, 2 apr, mm15, 71

Zapatrzyłem się w Słońce na parę dni.
Jak Ikarowi w skrzydłach ogień mi się tli,
a ja niczym ćma kontynuuję swój śpiew motyli.
Chcę wyjść i przestać śnić o Idylli,
lecz rzeczywistość ze snem mi się myli.

Nie mogę pisać, wciąż chciałbym jeść;
wiosna, religia, szwagier czy teść
są mi nijacy. Ja wciąż chce Ciebie mieć.
Nie mogę mówić – wolę przeszukiwać sieć,
by natknąć się na to co dobrze wiem: pięść – pięć.

Klub nie interesuje już mnie, tylko świetlna łuna,
tak nierealna jak perkusyjna struna,
jak w drum and bassie Ona –
jedna jedyna nienarodzona
a wykluta gdzieś na wyspie Posejdona

rybia wysłanniczka piekieł.
Czarna jak mleko, z zębami niczym kieł
tygrysa. Drapieżna niczym suseł.
Tak niepozorna, że aż boję się Jej.
Ja, król powtarzam: lękam się świetlnych mgieł.

Król, 7 apr, mm15, 71

Pewnego dnia do zamku wprowadził się król.
Jego ul, jego kamienica, jego kareta z zestawem pięciu kół –
wszystko było mu nijakie, gdyż w duszy czół ból.
Bał się nikogo, na rany sypał sobie sól
Lecz smutek i chandra czyniła zeń „mu-

ła. A zegar przestał dlań bić.
W jaźni jeden cel. Boska kibić:
kobieta – królowa na którą strach się gapić.
Jedna, jedyna dawała mu cyc,
Lecz tylko we śnie. Dlatego wyjechał na sicz.

Podbił Syberię, Kirgistan i zamorskie wyspy.
Lecz w zamku pozostawił swoje dwie cyfry:
siedem i jeden, zestaw słów w których my
mieszkańcy grodu – Wrocławiacy.
My: ja i ty. Król i Królowa po dwóch stronach Dzielnicy

Złodziei. Ona i on po dwóch stronach świata.
On płaszcz dziurawy – ona złota łata.
On cierpiący, ona wesoła i ostra niczym ostrze kata
Ona zwycięska niczym układanka mata
na szachownicy życia: inaczej mama i tata.

Pauza, 13 apr, mm15, 71

A ja siedzę, dumam, czekam…
Miałbym czekan lub raki to doszło by do draki.
Taki ze mnie gość owaki co ma am-
bicję jeść codziennie niedzielne ślimaki.
Mógłbym kupić bilet i pojawić się tam
lecz na miejscu, miast wspomnień czekają siniaki.
Tyle tam egzaltacji, że ucieka Stefan
a Schoor zapina kaptur na cztery suwaki.
Ja zaś siedzę, dumam, czekam…

Chciałbym napisać o miłości…
o tym jak do kości, do szkieletów ości przylega
to uczycie wesołkowatości,
gdy wyobrażam sobie, że Ty mój kolega,
ale nie chcę tego sprzedać. Dość!
Mej duszy nie dotyka śmieszności obelga.
Jej tylko potrzeba granic nieskończoności.
Ja już nie mogę. Mózg mi się przegrzewa
od chcenia Mojej do Ciebie miłości.

My next cover is G. Ali, 15 apr, mm15, 71

Ref) It’s all fuckin’ iluminati:
fake words, fake love, fake Nosferatii.
I am not even in official Wrati,
all I got is myself. That’s it.

1) Schoor? None know my nick;
my hearth go “PIK, PIK,…
wziit” for one follower – that’s sick!
Compare it to the power of Mick
Jagger, Lennon or Eminem.
Damn! “Nie jestem sylabusem
ale jedno wiem. Mój post to wciąż nie jest mem”
Fuck this shit! I represent one name: Stefan.
All I know is I do art
that is not just about to start
next international fart
but to point point like darts.
I am jealous of attention,
thou it’s not my intention
to be always “air – on”.
I’m rather be Snoop Dogg son.

Ref) It’s all fuckin’ iluminati:
real words, real love, real Nosferatii.
I am in official old-boys Wrati.
All I got is myself. That’s it.

2) Schoor? Some know my nick;
my hearth go “PIK, PIK,…
wziit” for one more reference– that’s myth!
Compare me to the age of Mick
Jagger, Lennon or Eminem.
Damn! “Nie jestem sylabusem
ale jedno wiem. Dla swoich jestem drogowskazem”
Fuck this shit! I represent one name: Stefan.
All I know is I do art
that is not just about to start
next international fart
but to point point like darts.
I am jealous of you personally.
It kills me to see me silly
waiting for You “jak byśmy się nie znali”
Fuck love. My next cover is G. Ali.
.
Ref) It’s all fuckin’ iluminati:
fake words, real love, stolen Nosferatii.
I am in official fun of NAVY Wrati.
All I got is myself. That’s it.

Mam kwadrat, mam dzięgi, mam pręgi, Amen, 19 apr, mm15, 71

To nie dla sławy założyłem koronę.
Mężczyzna zostaje królem gdy wybiera żonę.
Dlatego oznaczam zonę. która waży ponad tonę:
Grunwald 71, to tu ogniem płonę.

To tu rozniecam swej duszy płomień.
Mam szacun, mam giermków, mam damę,
mam kwadrat, mam dzięgi, mam pręgi, Amen.
Dziś „dom” mówię. “Stef” to po hebrajsku „kamień”.

I jak kamień stabilizuję fluktuację.
Wyciszam echo sondę na każdą sytuację.
Nie chcę już tripować. Bóg ma rację:
jestem sam, jestem królem, mam swoją nację.

To Rat’s Crew w potędze uderzenia.
To siła cyber-punkowego natchnienia
nowej cywilizacji, gdzie robot to nie „westchnienia”
a „wspomnienia” wczoraj. Dawnego życia bez mienia.

Mózg robota mówi „pas”
Oduczyłem się już w karty grać.
Nie chce mi się bluzgać, kurwa mać,
bo zamiast przysięg mam swoją brać:

moich wilków których czuć, nie widać.
Moje szczury, które na Porsche stać,
mam własną armię, nie chcę się przechwalać
ale „S”,”C”, „dwukropek” „R” to szczur. To widać.

To nie dla pieniędzy założyłem koronę.
Mężczyzna zostaje królem gdy wybiera żonę.
Wybieram kobietę która waży ponad tonę
Boską Królowę, dla której lodem płonę.

Edge sceen, 22 apr, mm15, 71

When I come to the edge
I see nothing but rage.
There’s white me fightin’
againt black me loosin’

control over past me.
All I want is just see
white me winin’
and black me seizin’

moment I die,
moment I cry,
moment I crowlin’,
moment I starvin’,

for one breath of You,
for joint pleasure of us, boo.
White me say: “welcome in”.
Black me answer: “I’m sleepin’.

Both pray same religion:
not to get stuck in “seek attention”.
My hearth wants equation
of final task: our reunion

in one time, one love,
that is both strong and soft.
This is what I’ve seen
When I came to the edge sceen.

Samotny jestem wśród ludzi, 23 apr, mm15, 71

Samotny jestem wśród ludzi,
bo mój spokój egzaltacja brudzi.
Niczym oderwany guzik,
zrywam nitkę, która tak mnie nudzi –

socjologiczne branie do buzi.
Wolę dźwięczeć jak budzik
i stale prawić, że nie lubię chuci
podniecenia, gdy ktoś się smuci.

Samemu na trzeźwo (bez wódzi)
też mam melancholię i to nie dziwi.
Mój stoicyzm, po prostu, chaos studzi,
w którym motłoch mą duszę widzi.

Ja nie czuję nic poza kością ości
kręgosłupa niedopowiedzianej opowieści
o Nim, o Niej: o miłości.
Bardzo realnej i pełnej prawdziwości

choć rozpoczętej, gdy ci,
którym brak polotu anonimowości
doszukiwali się tysiąca przeciwności
w osiągnięciu szczęścia i wolności.

Brak euforii w mym „Ty” i
brak tęsknoty w mym „My”
Dlatego samotny jestem wśród ludzi,
lecz Zenu mego “Ja” egzaltacja nie brudzi.

Poet alone in temple of his thoughts, 2 may, mm15, 71

1) It is something that pricks me every day.
I’d could wake up only if I may
wash off this dream that I claim:
to be only mine. This is what I aim:
to stay different and still the same.
It’s my chimera to constantly welcome one day.
It’s my delusion to go my only way
and don’t be distracted by what world say.
I live one second – that’s religion I pray.
No past. No future. Just present clay
that I knead into monument of S, C, R.
No past. No future. Just me that beg: “Stay
and become one of the forthcoming controller
of mine intern unity that I hardly can bear.”
That’s what I say to myself when I lay
words to be seen by people of my sphere.

Ref ) Poet alone in temple of his thoughts.
Słowa, które wypowiadam na głos.
Poet alone in home of his hope.
Ja sam ugniatam myślami tytanowy stop.

2) It is something that pricks me every day.
I won’t wake up even if I may
stay solo in communal bay.
Even if I’d be famous I’ll stay the same
cause that’s the way I pray.
This is my confesion to all that can rely
on Hip-ho-humanizm faith.
This is my exposure to all human race:
I am the artist that knead present clay
to build up titanium monument of S, C, R.
My nick has one power – begs: “Stay,
me is only thing that’s make’s my day!”
Rest is just mania of companionship air
that make me eat, sleep, get laid
but my intern world is inaccessible
to anybody but me. This is my church.

Ref ) Poet alone in temple of his thoughts.
Słowa, które wypowiadam na głos.
Poet alone in home of his hope.
Ja sam ugniatam myślami tytanowy stop.

 

Wena, 9 may, mm15, 71

Chcę pisać dla Ciebie i nie brak mi słów.
Chciałbym śpiewać psalm życia i nie zginąć wśród nut.
Dlatego, by wycisnąć sens z sylab z szumu
literuję w ekstazie błagalne „pomóż!”.

Jesteśmy tu razem: ja pióro, ty kartka.
Jesteśmy tu sami; jak syn i matka.
Twór i jego twórca. Odpowiedź i zagadka.
Błagam! Spraw by moja myśl była wartka

niczym górski strumień uderzający o skałę.
Niczym podkowa, której ja i Ty jesteśmy kowalem.
Proszę o wenę, by być tym którym być chciałem:
Mesjaszem słów, wybrańcem, Boga sandałem.

Chcę pisać do Ciebie lecz brak mi słów
opisujących zachwyt tak wielki jak ocean mórz.
Tak stały w swej chimeryczności jak niebieskich bram stróż,
który raz losem kieruje, raz tylko buja wśród snów.

Jesteśmy tu wolni jak poeta i las.
Każde drzewo to wiersza wyraz,
zaś ścieżką jesteś Ty, czytelnik który raz
rozumie, raz ginie w otchłani nazw.

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s