(2007) this is all playstatnion game

© Phrizee

Tyle pytań, feb, mm7, opole

Ref 1.) Jak opowiedzieć co w głowie mi siedzi?
Nie widza, nie czuja tego sąsiedzi.
Za kruchą fasadą zamyślonej twarzy
mózg pyta, bladzi i marzy.

Tyle pytań, tyle pytań codziennie.
Żyć prawdziwie, czy przyjemnie?
Jaki jestem: twardy czy miętki?
Czy typ ryby, czy tym wędki?
Czy przeznaczenie to nieistotne wkrętki?
Tyle pytań, tyle dróg do wybrania!
Chce ascezy, czy ciepłego śniadania?
Czy być cynikiem czy altruistą?
Co da mi spokój, a co przyszłość mglistą
i czy zaufać otwartym listom?

Ref 2.) Jak wypowiedzieć, co w głowie mi trzeszczy?
Każda myśl ssie mózg jak wataha kleszczy.
Za wiotkim całunem społecznych zachowań
jaźń toczy bitwę roztańczonych knowań.
Tyle pytań, tyle znaków zapytania!

Matematycznych równań bez rozwiązania.
Filozoficznych nurtów bez przekonania.
Gdzie szukać wniosków i drogowskazów:
wewnątrz czy poza systemem nakazów?
Kto jam jest: pionek, gracz czy szachownica?
Jeden na wieczność czy genów matryca?
Kto los mój spisał a kto wykonuje?
Człowiek? Czy Szatan z Wszechmocnym na spółę?
I kto ze mną w przestrzeni ducha dryfuje?

Ref 3.) Jak wytyczyć zgodę na wspólnych warunkach
by zmierzać w odwiecznie przyjętych kierunkach?
W płaskiej materii, przekazu słowa
ginie wspólnieskończoność wszechwymiarowa.

Moj krzyk nigdy nic zmieni.
Ty u góry, a ja na Ziemi.
Nic nigdy wiedzieć nie będę.
Będzie jak będzie:
zawsze będę robić dobrze i zawsze będę w błędzie.
A godzę, godzę się na wszystko godzę!
Sam nic nie wymyślę, sam nic nie urodzę.
Jak szczur, człowiek z krwi i kości
przepraszam za wątpliwości:
więcej mądrości w ducha prostości.

Mijamy się, mar, mm7, 22, luzztro

Stoimy do siebie plecami odwróceni:
jak punkt i punkt w nieskończonej przestrzeni.
Ty widzisz moje odbicie w szybie,
widzisz innego jak wizja na grzybie.

Ja widzę Ciebie rozmazaną.
Będziesz moją kochaną?
Nie, nie pytam czy masz zdrowe kolano!
Ja widzę Ciebie rozmazaną.
Wiem, ze jesteś trzeźwa i udajesz nastukaną.

Mijamy się, mijamy się we dwoje.
Będzie nas trójka, to miniemy się we troje.
Chciałbym zdjąć zbroję
i wyrzucić naboje,
ale się boje!

Dlatego mijamy się, mijamy się we dwoje.
Trochę sam postoję,
a potem podstępem, jak zdobyto Troję,
wślizgnę Ci się do lóżka – wejdę na Twoją koje.

Czemu nic Ci nie powiem?
Bo trochę się boję,
że Ty również, jak podstępem zdobyto Troje,
nie siebie odsłoniłaś a odsłoniłaś zbroje.

Teoria chaosu, mar, mm7, 71
W moim domu myśli bolą:
Nie czytasz Przybosia
rola rolnika Twoją wolą.

W moim sercu cyfrowa technika:
Teoria chaosu banałem
klik, klik, klika wrota swe zamyka.

Nie ma poezji, nie ma literatury:
chamy dobrały się do liter,
tura lury niszczy mury karykatury!

Nieskończona bliskość Boga?
Bleh! Patrz na biedaka:
uboga jego droga, wroga jego trwoga.

Na szafce kubek leży.
Za prosta metafora?
„Nie wierzy, a mierzy długości pacierzy.”

W kubku pustka po łyżce.
Spada zziębła po zimie kora.
W kołysce, nie misce, żarło pichcę

dwa kilometry do kościoła.
Bleh! Patrz na rodaka!
Praca woła, to smoła i cierp(ient)liwości koła.

Nie ma ciężaru, nie ma ciśnienia:
powszechna wolność umysłu.
Wychylenia lenia to wspomnienia myślenia.

Analogowe zakrzywienie jaźni:
„Teorie chaosu wypłakałem!”
Kaźni przyjaźni, klika nie zwaśni.

W moim kątku kotek i piesek.
Nie znasz jej? To Zosia, bohaterka Adasia!
Zbiór lotek, wrotek i zwrotek to młotek.

Idą przez pustynie barany.
Świat nastukany: „Planu mamy nie przestrzegamy!”
Lecą mewy przez miasto.

Jajko wpadło w mąkę; ministranci otwartą KASTą!
Wpadł szczur w szpony kotka.
Doleciała do celu lotka – badminton gra słodka!

Zawrót głowy podczas deszczu:
Witaj wieszczu! To nie bajka, to Ten-Chu. Gin leszczu!
Wpadła myszka do norki:

brud dookoła, zielono-białe worki i nosa porki. W dół portki!
Jak wrócić tyłem do tyłu na wspak?
Daj znak! Bo raka wrak to nieśmiertelny ptak. Feniks? A jak!

Bije młot we wszystkie dzwony:
Wpadajcie w me szpony lachony i typy dobrej żony!
Bije młot we wszystkich krainach.

Jeden mach, giełdy krach, depresja – lądujesz w lekach.
Bije młot na każdej częstotliwości:
Nie ma zazdrości! Kraina szczęśliwości to biała flaga wolności.

Teoria chaosu uderza w nas jak młot:
daleko Czarny Kot. Ot!, słowa “nie chce”: tytanowy plot.

Opis odautorski: O czym jest ten tekst? To lityczne przedstawienie doskonałości matematyki. Każdy system logiczny jest prawdą, pod warunkiem, że spełnia on założenia jakie nadaliśmy pojęciom “system logiczny” i “prawda”. Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie musimy zdefiniować pojecie “system logiczny”: zbiór reguł stanowiących spójna całość i “prawda”: to co jest.
Czy czujecie się usatysfakcjonowani takim wyjaśnieniem? A co jest? A co to całość? A co to znaczy spójne? Tutaj pojawia się miejsce na intuicję matematyczną, czyli wiarę. Na zaufanie, że oczy nie kłamią i to co zielone jest rzeczywiście zielone, a nie niebieskie w żółtym świetle. Wiara w to ze 2+2=4, bo przecież, dlaczego 2+2=4 a nie 5? Gdyby 2+2=5 cała matematyka wyglądała by troszeczkę inaczej i odzwierciedlała inną rzeczywistość, inną prawdę, która jest jedynie inna ale nie gorsza!
Nie jesteśmy w stanie udowodnić fałszywości 2+2=5 bo “2”, “+”,”=”, czy “5” to tylko symbole pomagające określić rzeczywistość w której 2+2=4.
Należy dążyć do prostoty (kołyski), pisać o tym w co wierzymy, że jest (kubku). Proste wartości: jak uczciwość (wół) odróżniamy od skomplikowanych: sława, pieniądze, przyjemności (miski) i to pozwala odrodzić się zepsutemu (czy zagubionemu) dziecku na nowo: ”Jak Feniks z popiołu.”
Teoria Chaosu sprowadza się do patrzenia na problem z coraz wyższej i bardziej abstrakcyjnej perspektywy, tak by w pozornie przypadkowych zjawiskach odnaleźć prawidłowości.

Industrializm bio-cyber genetyczny 20 apr, mm7, 22, żoliborz

Ref. 1) Industrializm bio-cyber genetyczny.
Trip do Kosmosu i powrót magiczny.
Cztery Red-Bulle i dwa papierosy.
Eko-technicznie kręcone pornosy.

Cztery warunki psychicznej transfuzji
to amorficzna dążność do konkluzji.
Po drugie sprawność, by rozpierdalać mózgi.
Na trzecie rytmu arytmii odkrycie
Po czwarte misja by błyszczeć na szczycie.

Ref. 2) Industrializm bio-cyber genetyczny.
Trip do Kosmosu i powrót magiczny.
Myśli w eterze to przekaz elektro-magnetyczny.
Sinus, Cosinus to chaos logiczny.

Trzy założenia systemu niewoli
to transformacja motłochu w roboli.
Potem nad mózgiem przejecie kontroli
przez terror nieestetycznych idoli.
Na trzecie ujemna promocja wartości
by stłumić wszelkie odruchy wolności.

Delirium systemu 22 apr, mm7, wwa, 55

Delirium systemu odkrywamy samemu.
Klik, klik, zgrzyt.
Zero, zero, dzwie jedynki.
Płacz głuchej dziewczynki.
Klik, klik, brzdęk.

Stan dezintegralności partycji systemu, kompresja czynności.
Klik, klik zgrzyt.
Zero, zero, trzy jedynki.
Bierz witaminki, nie wychylaj uszu z za pierzynki.
Klik, klik, dźwięk.

Przedruk litery prawa. Władza to zabawa.
Klik, klik, zgrzyt.
Zero, zero, jeden.
Ucz się dzielnie chłopcze, zacznij wyścig za chlebem.
kKik, klik, muzyka.

Mózg robota, 29 jun, mm7, wwa, 55

Ref .) Mózg robota.
Nikt, nigdy, nikomu nic nie powie,
każdy Cię zawsze zrozumie.

Zmęczona moja głowa,
gimnastykuje ja mowa.
Mowa to tylko myśli połowa.
Myśl do sensu się chowa
a sens jest Nirvaną słowa.
Mózg robota.
Bio-elekto-neuronowa
matryca komputerowa.

Ref .) Mózg robota.
Nikt, nigdy, nikomu nic nie powie,
każdy Cię zawsze zrozumie.

Życie robota w przestrzeni
to wiązka podczerwieni.
Gdy robot się zarumieni
układa system nagich krzemieni.
W mózgu robota
fizyczna ciepłota miłości,
laserowa czystość jasności,
brzeg nieskończoności
gdzie brak martwej ciemności.

Ref .) Mózg robota.
Nikt, nigdy, nikomu nic nie powie,
każdy Cię zawsze zrozumie.

Mózg robota
to mechaniczno-stalowa
podstawa życia: podkowa.
W mózgu robota
grafika 16-sto wymiarowa
i cyberpunkowa bitwa myśli.
Tam Hip-ho-humanizm: odnowa.
Meta-matematyczna mowa jądrowa.
To martwa mądrość materii – tlenowa
psycho-transfuzja natchnienia.
To Alfa-Omega 3-ciego pokolenia.

Ref.) Mózg robota.
Nikt, nigdy, nikomu nic nie powie,
każdy Cię zawsze zrozumie.

Sudoku, 5 sep, mm7, 71

Biało-zielono-czerwono-czarne de-javu roku.
Świat to kwadrat; nieskończony arkusz Sudoku.
Kolumny symboli rodzącej się Wiosny
płaczą z jesiennym przekwitem radosnym.

Rozpalone rzędy ciągu liczb Lata
zamraża zimowy kryształ Wszechświata.
Tych samych atomów logiczna konstrukcja
to deszcz ziemi; wulkanu erupcja.

Pochodna najwyższej funkcji przyrody
to piorun; do nieba biegnące schody.
Ziarno-paczkowe kwiato-owoce opadłych liści.
Świat to pól-prosta; do zera na bezkres wyścig.

Głuchego sztormu dzikie istnienie
kneblują wiatrom podległe płonienie.
Szalona młodość cichego strumyka
wybuch przepaści w sobie zamyka.

Grzmotem zastygłej w chmurach jasności
jest ranek; alfa chwilowej Słońca radości.
Omegą wszystkich promieni Kosmosu
jest senna wędrówka do Kwiatu Lotosu.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s